7 gru 2011

Na Żoliborzu






Sady Żoliborskie, Wrzesień 2011.
fot.: Łukasz Krzysztof Cybul
mod: Claudine Wierzbicka/Mango
styl.: CiuchoweLove
mua: Koleta Gabrysiak

27 lis 2011

7 lis 2011

Beauty shots









make-up artist: Olga Zalewska
mod: Karolina Smogorzewska

8 cze 2011

Maratony studyjne - część I

Kilka zdjęć z jednej z kilku sesji zrealizowanych 19 maja 2011 w studiu Loft. 10 godzin wytężonej pracy, cztery różne sesje  i pierwsze efekty. Na pierwszy ogień - sesja z Kasią ze stylizowaniem w stylu retro:















19.05.2011. Studio  Loft@Makata
mod: Kasia Górska
mua: Olga Zalewska
styl: Marika Rybicka
hair: Dorota Gołaszewska


ciąg dalszy nastąpi... :-)

30 maj 2011

Majówkowo

Witajcie!
Sezon w pełni, pogoda dopisuje, a więc i liczba plenerów wzrasta. Dziś zamieszczam efekty majówkowej sesji z 16 maja.

Modelka: Karolina Smogorzewska
Mua/styl: Marta Banach ( ...która mimo choroby dała radę - dzięki! (-: )



 




A w ramach dodatku jeszcze jedno ujęcie z Karoliną w nieco innej odsłonie:

17 maj 2011

Plenerowo-deszczowo

Plenerek z ostatniej niedzieli:


 
 
 
 
 

Mimo ciągłego, narastającego deszczu, modelka - Ola spisała się znakomicie, bez choćby jednego słowa marudzenia znosiła niedogodności :)

Mua: Agata Maria Krawczyk
Styl: Marika Rybicka

17 mar 2011

Fashion: Marlena

Nadrabiania zaległości we wpisach ciąg dalszy! :)

11.02.2011
modelka: Marlena Janeczko / New Age Models
styl.: Marika Rybicka
mua: Olga Zalewska
fryzura: Agnieszka Repeć


 





9 mar 2011

Warsztaty Skulmak

Witajcie Drodzy Zaglądacze!
Prawie 2 miesiące minęły od ostatniego wpisu. Niedobrze. Strasznie zaniedbałem blogowanie ostatnimi czasy mimo, że nudno wcale przez ten czas nie było. Wręcz przeciwnie. Dlatego też, niniejszym zaległości najwyższa pora nadrobić!
Zacznę od subiektywnie najbardziej wartościowego wydarzenia.



Nieco ponad 2 tygodnie temu, bo 19-20 lutego 2011, miałem okazję wziąć udział w warsztatach fotografii studyjnej SKULMAK organizowane przez studio  MAKATA. Czym firma się zajmuje? Kto zajmuje się fotografią zapewne wie, kto nie wie - warto sprawdzić stronę ;)
Acha, teraz chwila radości. Uczestniczyłem w tej imprezie jako laureat konkursu organizowanego przez studio, a nagrodą był właśnie bezpłatny udział w warsztatach. Zawsze to miło, kiedy człowieka docenią. Zwłaszcza, kiedy są to ludzi "z branży". :)


No, ale do rzeczy...
Warsztaty miały dwuczęściowy, dwudniowy charakter.
Pierwszy dzień - typowo teoretyczno-sprzętowy. Zajęcia poprowadził Paweł Ryczkowski z Mataki, który od podszewki przedstawił systemy Profoto i Broncolor.  Następnie przeszliśmy "drogę" przez chyba wszystkie możliwe końcówki. Zestawienie rozpoczynające się od najzwyklejszego "garnka", aż do pary 330 Broncolora i ich porównanie "na żywo" uważam za bardzo cenne. Na co dzień mało kto ( nikt? :) ) dysponuje całkowicie kompletnym sprzętem studyjnym (przez kompletny sprzęt rozumiem magazyn pełen sprzętu), a takie porównanie to jednak zupełnie co innego niż oglądanie testów w Internecie... Wartościowe doświadczenie porządkujące i uzupełniające moją wiedzę na temat sprzętu, które spowodowało coś o wiele ważniejszego: głód zdjęć... :)

Na pożegnanie pierwszego dnia naszego spotkania, Paweł powiedział mniej więcej coś takiego: "wiem, że dziś było nudno, ale za to jutro będzie już magia!". Nie kłamał - przynajmniej nie mnie.
Drugi dzień, zgodnie z zapowiedzią, był fotograficzny. Zajęcia poprowadził jeden z fotografów Makaty, Emil Biliński.
I tu wtrącę od razu dwa słowa - równy gość! Człowiek niesamowicie pozytywnie nastawiony. Chętnie dzielił się wiedzą nie tylko dotyczącą fotografii studyjnej, ale również - i co wyniosłem jako najbardziej wartościowe z całych warsztatów - sposobami pracy na planie i swoją filozofią (tak, wielkie słowo) na temat fotografowania w ogóle. Nie zabrakło rzecz jasna anegdot i przygód, uzupełnionych o backstage z kilku projektów. Udało mi się nawet wyciągnąć jedno ze zdjęć przed i po postprodukcji. ;)
Sam rozkład zajęć zaczął się od nieplanowanej wcześniej wycieczki przed studio, celem popełnienia kilku fotografii. Dziesięciostopniowy mróz to jest to, co lubię najbardziej i podejrzewam, że moje zdanie podzielała również modelka, której przyszło pozować w takich warunkach przez ok. pół godziny... ;) Lecz czego się dla fotografii nie robi! :) Sam długo Justyny, bo tak nasza modelka ma na imię, nie męczyłem. Dosłownie 10 klatek i taki oto portret:


Kolejne punkty programu były już ściśle studyjne. ;)
Całkowita zmiana stylizacji, chwila dla Emila, który po przygotowaniu planu i wykonaniu kilku zdjęć przekazał nam - uczestnikom modelkę i studio do własnej, jakże radosnej twórczości. I tu pierwszy raz można było się poczuć jak w fotograficznym raju. Budowanie całkowicie dowolnego, nieograniczonego planu zdjęciowego, w którego przygotowaniu uczestniczą asystenci ( z pozdrowieniami! :) ) - to jest to, co Łukasz lubi najbardziej! ;) Zrobiłem zdjęcia w 3 różnych setach.
Pierwszy a'la hair fashion:

 
 
 
  

I dwa kolejne z wykorzystaniem pary Broncolora (kolejno 330 i 170, gościnnie z prowadzącym):

 
 
 

Mogłoby się w tym momencie wydawać - jest fajnie, robimy zdjęcia, czego chcieć więcej? A jednak - niespodzianka!  Dostaliśmy zadanie: symulacja zlecenia wykonania zdjęcia reklamowego produktu-perfum; niezbyt nachalna, pełna elegancji i nowoczesności. Czas, start - pół godziny na wymyślenie i przygotowanie planu zdjęciowego oraz prezentację pomysłu upierdliwemu i czepliwemu Klientowi (jak łatwo się domyślić, w postać wcielił się Emil) oraz pół godziny na realizację, przy jednoczesnej, "aktywnej" obecności Klienta. Genialny pomysł, presja czasu, ciągłe przerywanie - cud i miód! :)
Zadanie stało się domowym - postprodukcja, a efekty pracy każdego z uczestników są przedmiotem wewnętrznego konkursu, który nie został jeszcze rozstrzygnięty, więc... zdjęcia na razie nie będzie... :) Obiecuję jednak, że zaraz po ogłoszeniu wyników wpis poddam edycji i swoje wypociny dodam.


Myśląc o podsumowaniu Skulmaka szukałem, ze względu na wrodzoną czepliwość, czegoś do czego mógłbym się przyczepić. I szczerze mówiąc - ciężko mi coś takiego znaleźć. Bardzo mała grupa uczestników (4 osoby) sprawiła, że zajęcia były naprawdę praktyczne i każdy miał czas tylko dla siebie na pracę z modelką. Kompetentni ludzie, wyniesiona góra wiedzy, określony plan zajęć, świetna atmosfera, a przy tym luz - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Miłe wyróżnienie, zajebiste doświadczenie i kopniak motywacyjny do dalszej pracy, to co!