Choć maraton koncertów z okazji wszelakich imprez studenckich w Lublinie potraktowałem po macoszemu pod kątem fotograficznym, to na jeden koncert po prostu musiałem zabrać aparat. Chociaż dla jednej klatki. Bo tak i już, bo dekadę temu jako młokos słuchałem jego pierwszych nagrań... (-:
Właściwie, będąc całkiem szczerym na inną imprezę również wziąłem aparat i niebawem podzielę się zdjęciami...
Fisz, Kozienalia 2010, Lublin:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz